Pod koniec stycznia BMW zaprezentowało modele z nowej serii M Performance Automobiles (link poniżej), które są napędzane trzylitrowymi silnikami Diesla o mocy 381 KM, które łączą ekstremalne osiągi z bardzo małym apetytem na paliwo. Od razu pojawiły się pytania, czy najwięksi konkurencji bawarskiej marki - Audi i Mercedes-Benz spróbują podjąć rękawicę rzuconą przez BMW.

Jak informuje tygodnik Autocar, Ola Kallenius stojący na czele działu AMG Mercedesa powiedział, że jego firma nie zamierza produkować aut napędzanych silnikami wysokoprężnymi o wysokich osiągach, ponieważ pociągnęłoby to za sobą zbyt wiele kompromisów. Podając przykład najnowszego silnika AMG - doładowanego dwoma turbosprężarkami 5.5 V8 stwierdził też, że obecnie technologia silników benzynowych o wysokich osiągach zbliża się do technologii silników wysokoprężnych.

Kallenius ujawnił, że kilka lat temu AMG rozważało zajęcie się silnikami Diesla, ale uznano, że auta z silnikami benzynowymi mają oczywistą przewagę pod względem brzmienia, masy, reakcji na gaz oraz zwinności. Inżynierowie BMW M GmbH najwyraźniej mają w tej kwestii inne zdanie i wyposażając serię 5 w najnowszą wersję silnika 3.0d zapewnili jej osiągi niewiele ustępujące 560-konnemu M5; przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje zaledwie 4,7 sekundy, ale auto charakteryzuje się oficjalnym średnim zużyciem paliwa na poziomie zaledwie 6,3 l/100 km.